inicio mail me! sindicaci;ón

Badania kierowców

Swego czasu, a było to dosyć dawno zamarzył mi się zawód kierowcy. Tak więc wybrałem się do pierwszej „z brzegu” firmy w której potrzebowali kierowców. Dostałem jakieś kwity w tym skierowanie na psychotechniczne badania kierowców. Wybrałem się tam zupełnie nie świadom tego co mnie czeka. Były jakieś układanki, patrzenie przez wizjer i ustawianie patyczków, jakieś cwiczenia związane z refleksem np. wciskanie przycisku po zapaleniu się zielonego światełka.

Potem trafiłem do ciemni gdzie pokazano mi „zajączka” duży trójkąt z trzema światełkami – zielone, żółte, czerwone. Trójkąt był układany w różnych położeniach a ja odgadywałem kolory zapalanych światełek. Poźniej siedziałem w tej ciemni ok. 15-20 przynajmniej tak mi się wydawało, w końcu kazano mi przejść do ciemnego pokoju obok. Usiadłem w fotelu, zapalono halogen który świecił mi prosto w oczy a ja musiałem odczytać jakiś tekst. Następnie zapalała się i gasła jakaś lampka na ktorej pojawiały się kwadrat, kółko, trójkat i krzyżyk, musiałem wciskać guzik i powiedziec jaki symbol zobaczyłem.

Odnośnie układania tych patyczków o których wspominałem to wszyscy twierdzili, że jest to chyba najtrudniejsze badanie (było nas chyba ponad 40 osób). Kazali mi usiąść na krześle, przede mną jakieś pudło a w nim wycięta taka szczelina i 3 pręciki obok siebie, środkowy był ruchomy. Za pomocą joisticka musiałem ustawic je równo.

Następnie oczekiwanie na rozmowę z pania psycholog i jak coś nie wyszło to można było powtórzyć. A później już tylko upragniony kwitek i „z górki”. Tak z grubsza wyglądały kiedyś psychotechniczne badania kierowców.

Zainteresowany tematem "Wizytówka?"? Sprawdź ten link!

Odpowiedz